Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże małe i duże. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 września 2020

Ostatni weekend lata - na Św. Krzyżu i w Tokarni

Witajcie Kochani!
Dziś przedstawiam Wam ostatnie letnie chwile
 spędzone w przepięknych miejscowościach 
województwa świętokrzyskiego:
na Świętym Krzyżu - w Sanktuarium Relikwii Drzewa Krzyża Świętego






oraz w Parku Etnograficznym w Tokarni





Pozdrawiam serdecznie:)

***

***

niedziela, 5 sierpnia 2018

Karczówka - cudowne wzgórze


Z okna mojego wieżowca
Dniem oko sycę
widokiem na Kielce i okolice (…)
Wzrok zatrzymuję
Na wież kościelnych iglicach –
Zarysach Karczówki.
  
Wanda Robak, Widok z wieżowca

* 
 
Dzień dobry!
Dziś fotorelacja z Karczówki,
która jest bardzo popularnym 
i lubianym przez kielczan miejscem wycieczek
i miłego wypoczynku. 


Na wzgórzu (ok. 336 m n.p.m.)  znajduje się kościół pod wezwaniem
św. Karola Boromeusza – patrona chroniącego przed morowym powietrzem
- ufundowany w podzięce za ominięcie terenu przez zarazę
 i klasztor, w których obecnie posługę sprawują księża pallotyni.
Tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej o historii Karczówki 
zapraszam  tutaj. 

Kompleks otoczony jest starym sosnowym lasem,
wchodzącym w skład  Chęcińsko - Kieleckiego
 Parku Krajobrazowego.
Na górze można spacerować, a z tarasu widokowego
  podziwiać panoramę miasta.


Ja jak zwykle, w miłym towarzystwie, wiedziona 
kamienistą ścieżką,
 mijając kolejne stacje drogi krzyżowej  -
wdrapałam się na górę 
i w ciszy podziwiałam po raz kolejny
i las,  i klasztor,  i daleki widok miasta... 

*

Za miastem, na przydrożnym usiadłszy kamieniu,
Gawrzymy o swych sprawach,
O tem i o owem…
Przed nami miasto w dali, w przestworzu perłowem,
Światełkami rozbłyska w wieczornem zamgleniu…
Jakby w zaczarowanym jesteśmy pierścieniu,
Którego jest Karczówka okiem brylantowem…
  
wiersz międzywojenny S.F.G, Z przechadzki wieczornej z uczniami, w Kielcach

*
Pozdrawiam :)

***
***

niedziela, 29 kwietnia 2018

Moja coroczna wędrówka - fotorelacja

Dzień dobry Kochani!
Dzisiaj mam dla Was kilka zdjęć
 z mojej corocznej wędrówki sentymentalnej.
Jak już wcześniej pisałam, 
staram się ją odbywać każdego roku 
o tej porze.
Oprócz wspomnień, to czas,
w którym cieszę się zielenią, przestrzenią oraz
zapachem kwitnących jabłoni i bzów.
To także widoki żerujących mroźnym rankiem bażantów, 
koziołków i zajęcy - widzianych z okna pociągu.
Powietrze pachnie i brzęczy - żyje!
Wiosna w pełni.
 A zatem zapraszam:)







Piosenką - towarzyszką była tym razem: " Radość o poranku"


Pozdrawiam serdecznie i życzę udanej majówki:)

***
***
 

środa, 30 sierpnia 2017

Zamek Królewski w Chęcinach

Dzień dobry!
Dziś ciąg dalszy mojej podróży z 15.08.2017 roku.
Wracając po uroczystości odpustowej, 
postanowiliśmy jeszcze odwiedzić dawno nie widziany
 Zamek Królewski w Chęcinach.

Na kolażu: Zamek Górny i Zamek Dolny; skarbiec; kamieniste podłoże; 
zamek widziany ze szlaku głównego;
herby szlachty polskiej; król Wacław II; królowa Bona; 
panorama miasta i Gór Świętokrzyskich 

Pierwszy raz byłam tu, będąc jeszcze dzieckiem.
Z tego czasu pamiętam tylko to, jak z ruin  zamku
 patrzyłam na panoramę miasta, 
a w sklepiku z pamiątkami kupiłam broszkę z owocami dębu. 
Dziś atrakcji jest znacznie więcej.   
 Warto się tu wybrać z całą rodziną  w suchy i słoneczny dzień .
Piechurzy powinni być zaopatrzeni w wygodne obuwie, 
bo droga wiedzie pod górę i jest kamienista.

 Na kolażu: król Wacław II; królowa Bona; król Władysław Jagiełło; 
rycerz z okresu panowania Stefana Batorego
oraz tablica informacyjna

Aby dotrzeć do zamku należy wybrać jedną z dróg:
albo dojście główne, albo szlak od strony zachodniej. 
My wybraliśmy główne, po drodze  mijając drewniane rzeźby 
historycznych postaci, związanych z czasami świetności zamku.

Na kolażu: studnia; klatka; armaty; lekcja fechtunku; Biała Dama;)

Sam zamek powstał na przełomie XIII i XIV w. z inicjatywy Wacława II.
Warownia posiadała własną kaplicę i skarbiec. 
Była obiektem wysokiej rangi oraz ośrodkiem życia politycznego.
W 1318 roku w zamku został zdeponowany skarbiec 
archidiecezji gnieźnieńskiej i pozostawał chroniony
 przed wojskami Zakonu Krzyżackiego. 
Odegrał także znaczącą rolę w przygotowaniach do 
Bitwy pod Płowcami  z  Zakonem. 
W XIV w. został rozbudowany przez króla Kazimierza III Wielkiego.
Zamek był rezydencją królowej Adelajdy Heskiej, Elżbiety Łokietkówny, 
Zofii Holszańskiej i Władysława Warneńczyka oraz królowej Bony.
Warownia była wykorzystywana także jako więzienie stanu.
W 1607 roku zamek został spalony podczas rokoszu Zebrzydowskiego.
Kolejnych zniszczeń dokonały wojska Rakoczego w 1657 roku 
oraz wojska szwedzkie  w 1707 roku.
Pierwsze poważne prace zabezpieczające ruiny były prowadzone w 1877 roku. 


Informator 

W latach 2013 - 2015 zamek został poddany rewitalizacji 
i można go odwiedzać przez cały rok.
Dziś  zwiedziliśmy loch i skarbiec, zakupiliśmy pamiątkową monetę 
z wizerunkiem zamku, po krętych i wąskich schodach weszliśmy na wieżę, 
a do zabytkowej studni wrzuciliśmy pieniążek na szczęście.
W zamku znajdują się: galeria zdjęć, wystawa tarcz heraldycznych, 
broni średniowiecznej i  zbroi rycerskich.
Na terenie zamku odbywają się  pokazy rękodzieła.
Dzieci mogą nauczyć się fechtunku, 
zrobić sobie fotkę z rycerzem lub Białą Damą,
 a rodziców zakuć w dyby;). To oczywiście tylko część atrakcji.
Aby poczuć w pełni historyczną magię zamku i
moc świętokrzyskich legend, warto wybrać się 
na imprezę pt.: "Noc na zamku w Chęcinach". 
A pod zamkiem, pełni wrażeń, możemy odpocząć na łonie natury,
kupić pamiątki i coś zjeść.
My z wycieczki byliśmy bardzo zadowoleni. 
Po chwili odpoczynku pod zamkiem, zjedzeniu frytek i lodów 
pojechaliśmy do domu:)
 
Serdecznie zapraszam do odwiedzenia 
Zamku Królewskiego w Chęcinach -
 tej średniowiecznej, świętokrzyskiej twierdzy :)
***
- Informacje do postu zaczerpnęłam  z Informatora -
***  
Jeśli kogoś zaciekawił Zamek - jego historia i atrakcje, 
więcej informacji może znaleźć pod adresem:
***
***
 

czwartek, 17 sierpnia 2017

Uroczystość odpustowa

Witam Was Kochani!
Dziś zabiorę Was do M. - mojego ukochanego miejsca, 
w którym się wychowałam,
i z którym łączy mnie wiele cudownych wspomnień.
Jednym z nich jest odpust, obchodzony co roku15 sierpnia.
 

































We wtorek,  w dobrym towarzystwie, 
wybrałam się na wielką uroczystość,
w parafii zwaną od wieków - Świętem Matki Boskiej Zielnej,
a w kalendarzu - Świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
 
A teraz trochę historii.
Początki parafii i kościoła sięgają  XIV w.
 – pierwsze wzmianki pochodzą z 1326 r.
Drugim patronem parafii jest św. Izydor. 
(W czasach dawniejszych był nim św. Mikołaj).
Z historią i rozwojem kościoła związane są rodziny między innymi
 Czarneckich, Lisów, Płazów, Skorupków, Mięcińskich 
- (Felicjanna Mięcińska jest fundatorką wielkiego ołtarza). 


 Kościół wybudowany jest z cegły, w stylu neogotyckim, 
posiada trzy nawy i ponad dwadzieścia okien. 
W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Bożej.
Po bokach obrazu znajdują się  figury rodziców Matki Boskiej 
- św. Anny i św. Joachima.
 W górze, grają na trąbach aniołowie oznajmiając dobrą nowinę. 
Kościół posiada rokokowe ołtarze boczne oraz rokokowe tabernakulum. 
W ołtarzach bocznych – obrazy św. Michała i Przemienienia Pańskiego, 
w małej kaplicy bocznej przyległej do nawy – św. Izydor.
W prezbiterium znajduje się obraz Chrystusa Ukrzyżowanego.
Kościół posiada wspaniałe organy.
 Na ścianach znajdują się odnowione malowidła
 przedstawiające sceny z życia Maryi i Jezusa.
 Świątynię zdobią także żyrandole rzeźbione w drewnie.


Co roku o tej porze odbywa się tu odpust, 
do którego przygotowania trwają zwykle z długotrwałym wyprzedzeniem.
Na cmentarzu sprząta  się groby swoich bliskich zmarłych. 
Gospodarze spieszą się ze zbiorem  plonów z pól,
 a w domostwie i obejściu robi się wielkie porządki.
Przed samym świętem przyrządza się smakołyki,
 którymi potem delektuje się cała bliższa i dalsza rodzina.
Punktem kulminacyjnym święta jest bardzo uroczysta msza o godz. 12.00 
- tzw. suma, w której uczestniczą mieszkańcy parafii, goście,
 strażacy i władze gminy. 

Tak było i tym razem. 
 Z bukietami w rękach zasiedliśmy w pięknie przystrojonych ławkach.
Potem w wielkiej gali wszedł poczet sztandarowy OSP z M. 
i zaczęła się msza. Wszyscy zasłuchaliśmy się  w cudowne kazanie,
w którym ksiądz nawiązał także, do obchodzonego również 15 sierpnia 
Święta Wojska Polskiego i Cudu nad Wisłą.
Mszę zakończyła uroczysta procesja wokół kościoła.

A po mszy tradycyjnie jest czas na radość i zabawę, 
z czego najbardziej cieszą się dzieci i młodzież.
Na kolorowych straganach można kupić zabawki, 
biżuterię, dewocjonalia itp.
Można także zjeść co nieco i bawić się do rana przy muzyce.
Jest też zwyczaj, że dzieciom i wnuczętom 
daje się drobne sumy na odpust - wiadomo w jakim celu:)
Tak, tak - miło się wspomina:)
Tym bardziej cieszę się i jestem szczęśliwa, 
że mogłam znów tu być. 

***
Pozdrawiam
***
***

wtorek, 13 czerwca 2017

Kraków Łagiewniki - wyprawa duchowa

Witajcie Kochani!
Dziś nie będzie biżuteryjnie, ale bardziej wakacyjnie.
Jest coraz cieplej i nadchodzi czas wypraw, 
także tych duchowych.

Ja w tym roku, w miłym towarzystwie,
udałam się do Krakowa Łagiewnik. 
Spędziłam tam cały dzień, który
wypełniony był ciepłem, ciszą i modlitwą.

A oto krótka fotorelacja z podróży, w formie kolaży:

Kraków Łagiewniki
Kaplica Wszystkich Świętych 

Kościół św. Jana Pawła II 
w krakowskim sanktuarium na Białych Morzach
(widok z wieży Sanktuarium, droga krzyżowa, 
pomnik św. Jana Pawła II
 oraz Jego sutanna
naznaczona krwią po zamachu)

Przepiękne mozaiki o. Marka Ivana Rupnika, 
przedstawiające biblijne sceny .

  "Wnętrze kościoła górnego w Sanktuarium św. Jana Pawła II zdobią oryginalne mozaiki, których twórcą jest o. Marko Ivan Rupnik - jezuita, zakonnik, ksiądz pochodzący ze Słowenii, mieszkający na stałe w Rzymie gdzie prowadzi szkołę tworzenia mozaik Centro Aletti. Ojciec Rupnik  to współcześnie najbardziej utytułowany twórca mozaik na świecie. Jego dzieła zdobią m.in. sanktuaria w Lourdes, Fatimie, San Giovanni Rotondo, Kaplicę Redemptoris Mater na Watykanie.

  Ojciec Marko jest przedstawicielem wschodniego typu tworzenia mozaik: duże kamienie, u przedstawianych postaci  pociągłe twarze, duże oczy, wydatne kości policzkowe. W naszej kulturze częściej spotykamy się ze stylem zachodnim, charakteryzującym się drobnym kamieniem i dokładnymi kształtami.

  Wszystkie dotychczasowe mozaiki kościoła górnego wykonane zostały w dwóch etapach, w przeciągu 8 tygodni, przez zespół 20 osób – ojca Marko i jego uczniów.
  Mozaiki posiadają bardzo bogatą symbolikę, której zrozumienie jest kluczową kwestią dla ich kontemplacji."
Mozaiki na kolażu: 
(Strącenie szatana;
 Pięćdziesiątnica - u góry Maryja widoczna w postawie orantki -
(starożytnej postawie modlitewnej). Nad Nią otwiera się niebo 
i zstępuje Duch pod postacią płomieni. Maryja to obraz Kościoła,
który przyjmuje Ducha. 
Zbiornik wodny z rybami przypomina,
 że apostołowie to rybacy, którzy łowią ludzi dla Jezusa. 
Na dole przedstawiona jest wizja proroka Ezechiela - zmarłych i kości - 
które są zapowiedzią zmartwychwstania;
W centrum kolażu - Adam i Ewa w rajskim ogrodzie, 
tuż przed popełnieniem grzechu pierworodnego.
 Na ich szatach widać jeszcze złote elementy, symbolizujące świętość; 
Ostatnia wieczerza;
 Ucieczka przez Morze Czerwone).

*
żródła tekstu i informacji:

~ "Mozaiki autorstwa o. Marko Rupnika" - www.santojp2.pl
~
  ~ "Biblia w obrazach" - Miłosz Kluba - "Gość niedzielny",
 nr 42, rok XCIII , 16 pażdziernika 2016 

***

 Wszystkich Czytelników mojego bloga pozdrawiam
i życzę udanych wakacyjnych wypraw.

***
***

niedziela, 14 maja 2017

Moja coroczna wędrówka - fotorelacja 2017

Witajcie!
Dziś mam dla Was fotograficzną relację 
z mojej corocznej, sentymentalnej wędrówki . 
Ci z Was, którzy śledzą bloga, wiedzą o czym mówię.
 Gościom przypomnę, że jest to jednodniowa, mała podróż 
w strony mojego dzieciństwa.
Zapraszam:)

Niezapomunajki to są kwiatki z bajki,
rosną ...w małym przydrożnym zagajniku :)


Wdzięczne białe żonkile.


Horyzont.


 Przestrzeń.


Konary - nieustannie zachwyca mnie
 ich cudowny rysunek. 
Z bliska drzewo robi niesamowite wrażenie. 


Z oddali widoczny zamglony zarys kościoła w M. 


Łąki, pola...


Stojąca woda w rowie.


Podmokłe, wiosenne pole.


Majowa brzezina.



Pozdrawiam:)

***
***

poniedziałek, 30 maja 2016

Niebo, z widokiem na raj

W tym roku, wyruszyłam w swoją małą, sentymentalną podróż (o poprzednich można przeczytać tu i tu) trochę później niż zwykle.
Gdy wysiadłam z pociągu powietrze było już bardzo nagrzane i pachnące. Około 28`C robiło swoje, a przede mną była długa droga. Szłam, a  myśli w mojej głowie pojawiały się samoistnie i  płynęły swobodnie. Krajobrazy, dźwięki i zapachy późnej wiosny  
nasuwały mi różne skojarzenia. Miałam szczęście, bo załapałam się jeszcze na zapach
 oszałamiająco pachnącego bzu.


Pierwsze skojarzenie to słowa znanej piosenki: " Niebo do wynajęcia/ niebo z widokiem na raj" 
Ta melodia towarzyszyła mi przez większość drogi na cmentarz. 


A ja korzystałam z uroków końcówki maja i myślałam o tym,  jak wszystko w przyrodzie ma swój czas i rytm. Bo przecież jeszcze niedawno kwitły drzewa, a teraz już na nich widać zawiązki przyszłych owoców. Czas płynie i powoli zatacza koło.



Ciepła pogoda, niedojrzałe owoce i wszechogarniająca zieleń - wszystko to przywiodło mi na myśl czas wakacji. Kolorowe dni swobody, radości i przestrzeni. 
Czas, w którym królowała przyroda. Na polach zaczynało wszystko rosnąć i dojrzewać.
A powietrze między wyrośniętymi, ale jeszcze zielonymi  źdźbłami zboża, pachniało tak cudownie. Tak potem pachnie chleb...


Gdy tak patrzyłam i podziwiałam znajome widoki, ogarnęła mnie fala radości. 
Stała się niczym miód wylany na moje serce - słodka i kojąca. Cieszyłam się z małych, prostych rzeczy - z tego, że tu jestem; z tego, że jestem tu teraz; i że mam jeszcze takie miejsce, do którego mogę przyjechać i powiedzieć, że jest moje.


Ta radość sprawiła, że mimo upału, szło mi się bardzo dobrze. Na dręczące mnie jeszcze wczoraj pytania, co chwila dostawałam automatycznie odpowiedzi. 
I tu przypomniały mi się słowa wiersza " Białej lokomotywy" Steda:

(...)
"Suniemy poprzez  czarne łąki
Suniemy przez spalony las
Mijamy bram zwęglone szczątki
Płyniemy przez wspomnienia miast
Białą lokomotywą

Gdzie brzęczą pszczoły pluszcze rzeka
Gdzie słońca blask i cienie drzew
Do tej co na mnie w życiu czeka
Do życia znowu nieś mnie nieś
Biała lokomotywo"

Tak, bo te moje podróże  zawsze niosą mnie do życia. Sprawiają, że życie ma smak i sens.
Nie są tylko wyrazem tęsknoty,  za tym co było i nie wróci, 
ale też stawiają do pionu i dają  nadzieję na przyszłość.





W tym roku miałam szczęście, bo zwykle zamknięty kościół, tym razem był otwarty. A to za sprawą remontu (malowania) wnętrza. Skwapliwie skorzystałam więc z okazji i weszłam na chwilkę,  aby przywitać się z moją ukochaną Matką Boską Zielną - królową parafii 
(odpust 15.08. każdego roku). 













Miło był patrzeć na odnowione freski i odświeżone ściany. 
Kościół w M. pięknieje w oczach. 

  *
Na cmentarz dotarłam przed południem. Czas upłynął mi na porządkowaniu grobu i odwiedzaniu bliskich. Te chwile są dla mnie zawsze bardzo intymne i bezcenne.
 *




Droga powrotna była także przyjemna. Na stację PKP dotarłam przed czasem. Po całym dniu marszu byłam zmęczona, ale jak zwykle szczęśliwa:)





 Pozdrawiam

***
***